Wiara w siebie – czy potrzebna jest do szczęścia?

Wiara w siebie – czy potrzebna jest do szczęścia?

Wiary w siebie nie wyniosłam z domu, zostałam wychowana na grzeczną i miłą osobę, uśmiechniętą , pomocną, ale nie mającą własnego zdania, i nieumiejącą się sprzeciwić. W różnych sytuacjach często zakłopotana wolałam milczeć niż wyrazić swoją opinię. Tego właśnie w sobie nie lubiłam. Przejawiało się to też w tym, że nie potrzebowałam bardzo dużo do szczęścia , praca , dach nad głową-to mi wystarczało, aż do dnia, gdy poczułam się okropnie samotna, i nie chodzi mi tutaj o to, że byłam sama, bo nie byłam, ale o to, że czułam się samotna gdzieś w środku, znudzona, bez żadnych pasji ,bez planu na siebie i życie. Pamiętam ten dzień, gdy w zimowy wieczór leżałam pod kocem z kubkiem gorącej herbaty i byłam tak strasznie smutna, że nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Tak, miałam prace i dom, ale ciągle mi czegoś brakowało, nie czułam się szczęśliwa, wtedy pierwszy raz poczułam, że muszę coś ze sobą zrobić. Od tamtego czasu coraz częściej źle się czułam. Postanowiłam studiować turystykę w szkole policealnej, tak by tylko zająć swój czas, po roku zrezygnowałam. Nadal czułam jakiś niedosyt, czułam że nic mnie nie interesuje i że nie jestem w niczym dobra. I tak mijały dni, aż pewnego razu nadarzyła się okazja, by pojechać na wakacje za granicę, wyjazd ten otworzył mi oczy i pokazał, że nie muszę ciągle siedzieć w domu, nie muszę powielać schematu: ślub, dzieci, mieszkanie…. I właśnie po tym wyjeździe postanowiłam pojechać do Wielkiej Brytanii na trochę dłużej, zobaczyć co z tego wszystkiego wyniknie. Kilka znajomych podeszło do tego pomysłu sceptycznie, niektórzy nie szczędzili de-motywujących komentarzy, za to inni wspierali.
I to mnie zmotywowało, pojechałam, zaczęłam żyć na własny rachunek i wtedy zaczęła się moja walka o siebie. Sama musiałam podejmować decyzję i walczyć z uprzedzeniami. Na początku było dużo problemów ,często nikomu o tym nie mówiłam, nie chciałam, żeby inni uważali mnie za słabą lub powiedzieli: A nie mówiłem! W końcu zaczęłam podejmować samodzielne decyzje, czasami te dobre a czasami złe, które były dla mnie ważnymi lekcjami. Zdążyłam zauważyć, że świat już nie jest taki kolorowy i że w tym wszystkim ważne jest, by żyć w zgodzie ze sobą, co tutaj jest naprawdę trudne. Podjęłam pierwszą pracę, potem następną i jeszcze jedną, wtedy zaczęłam być asertywna i mieć swoje zdanie, zauważyłam też, że im więcej miałam do powiedzenia, tym bardziej mnie ludzie słuchali. Poznałam ciekawe osoby, które wspierały mnie i liczyły się z moim zdaniem. Wtedy to właśnie zaczęłam poznawać siebie, odkrywać swoje pasje , również te małe. Zaczęłam chodzić na różne kursy, próbować nowych rzeczy i czuć się dobrze sama ze sobą.

Nadal jestem w tej podróży. Szukam siebie każdego dnia i wiem, że każdy dzień to taka mała walka o siebie, decyzja do podjęcia, pytanie, czego chcę. Już nie szukam niczego na siłę,nie stoję w miejscu, po prostu idę małymi krokami przed siebie i to mi wystarcza.