Czytanie książek – moje błędy

Czytanie książek – moje błędy

 

Czytanie książek zawsze było moim hobby. Jednak  ostatnio przyłapałam się na tym,  że moja biblioteczka co miesiąc powiększa się o nowe tytuły. Głównie poradniki  dotyczące rozwoju osobistego i samodyscypliny. Stos książek o lepszym, bardziej wartościowym i zorganizowanym sposobie życia sprawiał, że sama czułam się bardziej zorganizowana. Miałam silne poczucie, że w moim życiu coś się zmienia na lepsze i rozwijam się w pozytywnym kierunku. Jednak w moim życiu nie zmieniało się nic. Było to tylko złudzenie, które sprawiało,  że nowa pozycja w biblioteczce dawała mi poczucie, że jestem  najambitniejszą osobą na Ziemi.  Myślę,  że nadal by tak  było,  gdybym nie usłyszała podczas jednego z webinarów, że te wszystkie książki, poradniki, są tylko moją ucieczką, od robienia tego,  co właściwie powinnam robić. Codziennie marnowałam czas na czytanie poradników,  przez co coraz więcej rzeczy odkładałam na później.

W końcu pomyślałam  –  co mi po tych wszystkich poradnikach, jeśli zamiast czerpać z wiedzy którą mi dają, wolę kupować książkę za książką, wyszukując w internecie  te, które mają najlepsze recenzje. Następnie jak najszybciej je zamawiać, i to tylko w tej księgarni,  która oferuje najszybszą wysyłkę. Traciłam cenny czas, ten który mogłabym wykorzystać bardziej produktywnie. Oszukiwałam siebie i udawałam, że książka z tym pięknym tytułem, leżąca pomiędzy innymi, jeszcze bardziej przyciągającymi wzrok tytułami, zmienia moje życie  na lepsze. Nie rozumiałam, że bezmyślne czytanie książki za książką, bez chwili na refleksję, w biegu, nie wnosi nic do mojego życia i że w ciągu kilku dni zapomnę nie tylko treść, a nawet tytuł. Zaraz potem, znów będę zaaferowana kupnem nowego, jeszcze lepszego egzemplarza.

czytanie ksiażek

 

Dużo czasu potrzebowałam aby zrozumieć, że książki owszem, są warte przeczytania, ale  żeby coś z nich wynieść, muszę czytać je  spokojnie, ze zrozumieniem, bez pośpiechu. Tylko taka lektura pozwoli mi dogłębnie przestudiować wiedzę, którą w sobie zawierają.

I tak od kilku już tygodni, nie zakupiłam żadnej książki, chociaż niełatwo jest po tylu latach odzwyczaić się od nawyku. Teraz wracam do starych książek, staram się znaleźć codziennie 30 minut, by przy gorącej herbacie, zanurzyć się w lekturze. Staram się już nie czytać przed snem, gdy ledwo mogę otworzyć oczy, za to wykorzystuję czas w drodze do pracy, który wcześniej spędzałam na słuchaniu muzyki.

Widzę efekty, ale jeszcze dużo pracy przede mną:)